Sektor stacji kontroli pojazdów (SKP) to niezwykle specyficzna branża. Z jednej strony jest niezbędna, bo eliminuje z naszych dróg pojazdy z problemami technicznymi. Z drugiej – od ponad dwóch dekad nie podniesiono opłaty za realizowane usługi, więc wiele stacji od dłuższego czasu balansuje na granicy rentowności. Teraz może się to zmienić, ponieważ od września br. ceny za obowiązkowe badania techniczne podrożały o ponad 50%.

Nowa rzeczywistość cenowa

Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 3 września 2025 r. wprowadziło pierwszą od 2004 r. waloryzację opłat za badania techniczne. Opłata za badanie techniczne samochodu
osobowego wzrosła z 98 zł do 149 zł. Zmiany objęły jednak wszystkie kategorie pojazdów. Właściciele motocykli zapłacą teraz 94 zł zamiast 62 zł, a za badanie samochodu z instalacją LPG trzeba obecnie zapłacić 246 zł (wcześniej 162 zł).

W co inwestują SKP?

Krzysztof Wiśniewski z firmy CARTEC , obserwujący rynek od ponad 30 lat, zauważa wyraźną zmianę w podejściu inwestorów:

– Dwadzieścia lat temu celem wielu osób było stworzenie samodzielnej okręgowej stacji kontroli pojazdów. Później pojawiła się tendencja do rozbudowy o stanowiska diagnostyczno-naprawcze. Obecnie
zdecydowana większość nowych projektów realizowana jest w oparciu o istniejące zaplecze warsztatowe.

– Podwyżka opłat za badania techniczne wpłynie na większą skłonność do modernizacji wyposażenia. W krótkiej perspektywie większość przedsiębiorców skoncentruje się jednak na wymianie zużytego sprzętu
podstawowego, takiego jak podnośniki, urządzenia do pomiaru siły hamowania czy analizatory spalin – przewiduje właściciel firmy CARTEC .

– Dopiero na dalszym etapie, wraz ze wzrostem przychodów, można spodziewać się szerszego zainteresowania nowoczesnymi technologiami, w tym systemami geometrii 3D, zaawansowaną diagnostyką elektroniczną czy rozwiązaniami dedykowanymi pojazdom elektrycznym i hybrydowym.

Co dalej z inwestycjami?

Dla dostawców wyposażenia diagnostycznego rysuje się złożony obraz rynku. Potrzeby inwestycyjne są ogromne. Dwadzieścia lat funkcjonowania na granicy rentowności sprawiło, że wiele stacji pracuje na wyeksploatowanym sprzęcie, którego wymiana jest nie tyle kwestią komfortu, ile konieczności. Z drugiej strony nagromadzone zadłużenie i lata oszczędzania na wszystkim wykształciły w branży
niezwykle ostrożne podejście do wydatków.

– Analizując rynek, można zauważyć dwa wyraźne kierunki inwestycyjne – dodaje Krzysztof Wiśniewski.

– Z jednej strony właściciele obiektów działających od ponad 20 lat decydują się na wymianę wyposażenia z powodu tzw. śmierci technicznej urządzeń. Z drugiej strony nowe inwestycje to koncentrowanie się na nowoczesnych rozwiązaniach technologicznych. Nie tylko w zakresie samej linii diagnostycznej, ale również w budowie zaplecza warsztatowego, które coraz częściej stanowi integralną część całego
projektu. Stacje najprawdopodobniej będą priorytetyzować inwestycje. Na pierwszym miejscu znajdzie się to, co niezbędne do spełnienia wymogów prawnych. Planowana dokumentacja fotograficzna procesów diagnostycznych, cyfryzacja dokumentacji, nowe procedury to wszystko wymaga konkretnych
nakładów. Drugim priorytetem będzie wyposażenie, które jest niezbędne do obsługi nowych typów pojazdów. Samochody elektryczne i hybrydowe to już nie przyszłość, ale teraźniejszość
polskich dróg. Stacje, które nie przygotują się do ich diagnostyki, po prostu wypadną z rynku.
To oznacza konieczność zakupu nowego sprzętu, specjalistycznego oprogramowania i przeszkolenia diagnostów. Podobnie jest z systemami ADAS, które stają się standardem nawet w samochodach segmentu B i C. Dopiero na trzecim miejscu znajdzie się modernizacja pozostałej infrastruktury i wymiana sprzętu, który jeszcze działa, ale jest przestarzały. To będzie proces rozłożony w czasie, prawdopodobnie na 2–3 lata, jeśli założyć, że utrzyma się pozytywna dynamika finansowa branży. Dla firm, które oferują wyposażenie dla SKP, duże znaczenie będą miały elastyczne formy finansowania. Tradycyjny
zakup gotówkowy jest mało prawdopodobny w sytuacji, gdy większość stacji dopiero wychodzi z zadłużenia. Leasing operacyjny, najem, programy finansowania we współpracy z bankami mogą decydować o sukcesie sprzedażowym. Równie ważne będzie kompleksowe wsparcie: nie tylko sprzedaż urządzenia, ale pakiet obejmujący instalację, szkolenie, serwis i bieżące wsparcie techniczne. Istotnym czynnikiem, który wpływa na tempo inwestycji, będzie także polityka państwa. Jeśli zapowiedziana waloryzacja opłat o wskaźnik inflacji w przyszłych latach rzeczywiście wejdzie w życie, stacje zyskają stabilność i przewidywalność finansową. To z kolei ułatwi planowanie wieloletnich inwestycji. Bez takiego
mechanizmu istnieje ryzyko, że za kilka lat sytuacja może się powtórzyć.


– Planując inwestycje, warto kierować się zasadą, że najlepszy moment na rozwój to okres przed spodziewanym wzrostem rynku – radzi Krzysztof Wiśniewski. W praktyce oznacza to, że inwestowanie w czasach mniejszej aktywności gospodarczej pozwala na uzyskanie lepszych warunków finansowych, krótszych terminów realizacji i przewagę konkurencyjną, gdy rynek ponownie przyspieszy. Właściciele SKP powinni więc myśleć długofalowo przygotowując się już dziś na moment, w którym zwiększone
zainteresowanie badaniami technicznymi i usługami warsztatowymi stworzy nowe możliwości
rozwoju.

Podsumowanie

Po dwóch dekadach pracy w warunkach rosnących kosztów i zamrożonych cen branża SKP otrzymała szansę na restart. Najbliższe 12–18 miesięcy będą kluczowe to czas, w którym okaże się, czy podwyżka opłat rzeczywiście przełoży się na stabilizację finansową sektora i otwarcie na inwestycje. Dla dostawców wyposażenia to okres wymagający cierpliwości, elastyczności i zrozumienia specyfiki branży, która dopiero uczy się myśleć kategoriami rozwoju, a nie tylko przetrwania. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z prognozami, może to być najbardziej dynamiczny okres w historii polskiego rynku stacji kontroli pojazdów

źródło: https://autoexpert.pl/wydanie/autoexpert-11-2025